sobota, 1 lipca 2017

Nasze,prawie rodzinne spotkania.

 "Prawie",bo rodziną jesteśmy "przyszywaną".Ale lubimy się,lubimy się spotykać,nieważne gdzie i jak,ale jakoś żyć bez siebie nie umiemy.Nawet jak nie zawsze się zgadzamy,to i tak do siebie lecimy.Super sprawa,wcześniej nie było na to czasu,każdy był zapracowany,dzieci były małe.Teraz możemy sobie pozwolić na trochę luzu:)
























2 komentarze:

  1. Wspaniale,rozrywkowo.Mnie brakuje opisów ostatnich fotek.Życzę powodzenia zamkniętej,hermetycznej grupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ my nie jesteśmy zamkniętą grupą! Wręcz przeciwnie,bardzo chętnie przyjmujemy nowe osoby i często ktoś nowy do nas dołącza.
      A ostatnie zdjęcia są z pokazu starych maszyn i pojazdów w Innishannonn.Ta impreza jest każdego roku i zwykle jedzie tam kilka osób z naszej grupy,bo warto.

      Usuń