niedziela, 19 marca 2017

Święty Patryk,parada i trochę historii.

Co wiemy o świętym Patryku poza tym,że jest patronem Irlandii? Zobaczmy,kim był i jak został świętym.                                                                                                                                           "Święty Patryk jest dla Irlandczyków mniej więcej tym, kim dla Polaków jest święty Wojciech. Obok św. Mikołaja i św. Walentego, św. Patryk jest najpopularniejszym świętym na świecie. Wszędzie, gdzie mieszkają Irlandczycy (i nie tylko tam) czci się jego pamięć powszechną zabawą - tradycją stały się już organizowane z tej okazji parady uliczne. Zresztą, jak głosi popularne powiedzenie, w dniu jego święta (17 marca) „everyone's Irish” - wszyscy są Irlandczykami. Inne tego typu powiedzenie mówi, że ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych, którzy są Irlandczykami, oraz pozostałych, którzy chcieliby być Irlandczykami. Poznajmy historię św. Patryka, która z powodu długiego czasu, jaki upłynął przez całe wieki od jego śmierci,okraszona jest barwnymi legendami. 

Dzieciństwo 
Święty Patryk urodził się około roku 385 na zachodnim brzegu Brytanii i pierwotnie nosił imię Maewyn, Succat („wojowniczy”) albo łącznie Maewyn Succat. Był synem Calpurniusa (z zawodu poborcy podatkowego) i Conchessy, którzy byli z pochodzenia Rzymianami. Stąd zresztą pochodzi jego późniejsze imię, wywodzące się z łacińskiego patricius, czyli „patrycjusz, obywatel Rzymu”. Aż do 16 roku życia życie jego nie różniło się niczym od życia jego rówieśników. Nie był specjalnie religijny, bo i jego rodzice byli raczej letnimi chrześcijanami. 

Niewolnik 
W wieku 16 lat przyszły święty został porwany przez irlandzkich piratów podczas jednego z ich licznych najazdów na Brytanię, których jednym z inicjatorów był irlandzki król Niall od Dziewięciu Zakładników. Został przetransportowany na Zieloną Wyspę i sprzedany jako niewolnik stając się własnością króla Milicc'a (był on władcą kilku wzgórz między Lough Neagh i górami Sliabh Mis w północnej Irlandii). Pracował jako pasterz spędzając samotnie w górach całe miesiące. Właśnie w tym czasie zaczął się modlić. Z jego własnych słów wiemy, że wcześniej nie wierzył w Boga, jednak teraz nie miał nikogo oprócz Boga swoich przodków. "Umiłowanie Boga i bojaźń boża otaczały mnie coraz silniej, a we mnie rosła wiara i budził się Duch, aż doszło do tego, że odmawiałem sto modlitw dziennie, a po zapadnięciu zmroku prawie tyle samo, nawet kiedy przebywałem w lesie albo na górskim szczycie". 

Ucieczka do domu 
Patryk spędził w Irlandii sześć lat. Pewnej nocy we śnie miał widzenie. Nieznany głos obiecał mu powrót do domu. "Zobacz sam - twój statek już czeka". Udało mu się uciec i pokonał ok. 300 km pieszo (dotarł najprawdopodobniej w okolice Wexford) by dostać się na statek. Po trzech dniach żeglugi statek dopłynął do Galii. Stamtąd wędrował przez pustkowie (było to najprawdopodobniej ok. roku 407 gdy wygłodniali Germanowie przekroczyli Ren). Marynarze stawali się coraz bardziej głodni i zaczęli szydzić z wiary Patryka. Namówił ich wtedy by zwrócili się do Boga by uczynił cuda. Gdy zaczęli się modlić, dostrzegli nagle stado świń pędzących w ich kierunku. 
W końcu Patryk dotarł do rodzinnej Brytanii. Podczas pobytu w domu rodzinnym miał sen, w którym został wezwany na misję do Irlandii. Ponownie udał się do Galii, do klasztoru Lerins, gdzie przygotowywał się do święceń kapłańskich. 

Wielki powrót 
Po pewnym czasie otrzymał sakrę biskupią i wysłano go na misje do Irlandii. Dotarł tam 25 marca 433 roku. Legenda głosi, że jeden z przywódców klanu próbował go zabić, ale ten sprawił, iż napastnik nie mógł wykonać żadnego ruchu, zanim nie zadeklarował szczerej przyjaźni wobec Patryka. 

Patryk nawrócił na chrześcijaństwo wielu Irlandczyków, w tym również króla z jego rodziną. Jedna z historii o św. Patryku mówi, że podczas chrztu króla Aengusa, Patryk przypadkowo przebił jego stopę swoją laską! Król nawet nie pisnął - myślał po prostu, że to część rytuału. Kiedy Patryk się zorientował, szybko zdjął pastorał, a stopa króla została cudownie uleczona. 

On sam i jego uczniowie wznieśli wiele kościołów w całej Irlandii, choć praktycznie żaden nie przetrwał do dzisiaj, gdyż ich podstawowym budulcem było drewno 

Wśród jego uczniów znalazło się kilkudziesięciu późniejszych świętych. 
Legenda głosi, że ustanowił biskupstwa w północnej, środkowej i wschodniej Irlandii, a sam został prymasem w Ard Macha (dzisiejsze Armagh), niedaleko siedziby królów Ulsteru. Bez wątpienia wzorował się na strukturze, którą znał z kontynentu Europejskiego. Ustanawiał biskupstwa niedaleko siedzib królewskich. Dzięki temu były szanse, że władcy wpłyną na zmniejszenie przestępczości. Na kilka lat przed śmiercią Patryka (lub tuż po niej) w Irlandii zniknęło niewolnictwo i wyraźnie zmniejszyła się przestępczość. Zaprzestano też składania bogom ofiar z ludzi."
  Dziś już cały świat obchodzi dzień Swiętego Patryka,nie tylko Irlandczycy.




















wtorek, 7 marca 2017

Spotkanie z Polonią Grecką

  W trakcie naszej prywatnej wycieczki do Aten w zeszłym tygodniu spotkaliśmy się z kilkoma osobami z tamtejszej Polonii.Wspaniali ludzie,z panią Ireną na czele,przygotowali dla nas fantastyczny grecki wieczór w typowej greckiej tawernie,z greckim jedzeniem,winem i muzyką.Posłuchaliśmy ciekawych historii z codziennego życia w tym pięknym kraju,o jego plusach i minusach.Mamy nadzieję,że doczekamy się "rewanżu" i będziemy mogli gościć naszych nowych przyjaciół u siebie i to my Im będziemy opowiadać o naszym życiu w Irlandii.DZIĘKUJEMY za niesamowity wieczór!                                                                                                                                













                                                                                                                                                                               



poniedziałek, 30 stycznia 2017

Roztańczona niedziela

    Wczoraj odbył się doroczny bal organizowany przez Lorda Mayora w przepięknej sali City Hall-u.Byliśmy i my,bo jest to impreza głównie dla osób starszych.Ale,jak to zwykle tu bywa,tam gdzie są starsi,są również młodzi i na odwrót.Nie ma podziałów wiekowych,wszyscy razem bawią się świetnie i to przy każdej muzyce.Grała Cork Pops Orchestra,wystąpiło również dwoje zaproszonych wokalistów.Były  walce,polki,rock-and-rolle oraz instrumentalne i wokalne wykonania muzyki pop.Sala,choć wielka,była pełna i chyba nie było osoby,której coś by się nie podobało.Wszyscy bawili się świetnie,a furorę zrobił nasz wąż-pociąg.Zaczęło go kilka osób z naszej grupy,a już po chwili bawili się w nim wszyscy.To było niesamowite! Chcemy więcej takich imprez:)